środa, 10 kwietnia 2013

Kiedy w końcu spakujemy manatki?

Pakujemy manatki, Teatr im. J. Osterwy, Lublin

/K. Petkowicz/


O scenografii nie będzie, bo wiele zostało już napisane. Może troszkę... Nie ugładzona, stworzona z "chamskich" PRL-owskich PKS-ów. Od razu przywodząca na myśl szare, ciasne blokowisko. Okna w okna. Krzyki zza ściany... ludzka obojętność.
Groteskowość przemijania, ciągłe mentalne bycie "w rozjazdach" i życie na walizkach, jeszcze nawet niespakowanych. Histeryczna, jak śmiech, który nosi więcej znamion goryczy, niż rozbawienia.  Powiedzenie, że "nawet na ślub może nikt nie przyjechać, a na pogrzeb i owszem - cała rodzina", jest tutaj niezwykle adekwatne. Tak i tutaj, jedynymi chwilami zjednoczenia tej małej społeczności były chwile podczas pożegnać ze zmarłymi. Co niezwykłe, ukazanie rodzinnych posiłków w tym spektaklu było przerażające. Terroryzowanie matki Zigiego śniadaniami, zupami itp. było dla mnie jak kubeł zimnej wody. Nasunął mi się wtedy taki wniosek: "Jeżeli rodzina ze sobą nie rozmawia podczas posiłków - to źle, ale jeśli jedyną rzeczą, o której rodzina rozmawia w ogóle, są właśnie posiłki, to już makabra.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Pakujemy manatki

"Pakujemy manatki", Teatr im. J. Osterwy, Lublin

/H. Gileta/


Dnia 14 marca byliśmy na premierze studenckiej sztuki „Pakujemy manatki” w lubelskim teatrze Osterwy. Mieliśmy to szczęście zobaczyć część tego przedstawienia podczas jednej z prób. Dla mnie okazało się to bardzo pomocne w odczytaniu koncepcji spektaklu i jako takim połączeniu tego w całość. Tak, ta sztuka nie była łatwa do zrozumienia.

Teatr, teatrem dla zwykłych ludzi(?)

Teatr

/K. Kędzior/


 Niejednokrotnie udając się na sztukę zastanawiam się, czego mogę się spodziewać? Czy to będzie bełkotliwa próba stworzenia przez „zespół” czegoś nowego i oryginalnego? Czegoś, co  i tak przeciętny widz, który „przyszedł z podwórka”, nie może zrozumieć? Tylko dla koneserów teatru? Czy coś odprężającego, a jednak z morałem i dydaktyką?  Trzeba przyznać, że Teatr nie może być czymś trywialnym. Sam w sobie, ze swoją historią, odbierany jest jako miejsce magiczne, w którym wręcz panuje atmosfera sacrum.  Postanowiłam zapytać przypadkowe osoby, co one sądzą na temat teatru.

"Przejście" Sceny Plastycznej

"Przejście", Scena Plastyczna KUL, Lublin

/K. Sroga/


Przejście,,Sceny Plastycznej
Wiele się mówi o teatrach pantomimy to tu ważną rolę gra rekwizyt, scenografia, mowa ciała , ruch i gesty aktora.Nie ma tu mowy o używaniu głosu.Teatr ten wymaga od widza większego wysiłku wyobraźni i intelektu, dlatego jest w pewnym sensie sztuką elitarną i światową.

Dziady teatru telewizji

"Dziady", Swinarskiego, Teatr TV

/Hubert Gileta/


Ostatnimi czasy całą grupą mieliśmy okazję oglądać „Dziady” Swinarskiego w teatrze telewizji. Całość trwała 3 godziny co znacznie utrudniło odbiór, przynajmniej mi. Pomijając ten fakt spektakl był całkiem udany. Główny bohater przykuł moją uwagę na początku co już świadczy o dobrej obsadzie przez reżysera. Sztuka dzieliła się na dwie części z których można było wyodrębnić fragmenty słabsze i te lepsze, bardziej znane. 

Komedia teatralna

Komedia teatralna, Teatr im. J. Osterwy, Lublin

/Monika Lejnweber/


            Nie jest łatwo skupić uwagę widza przez ponad dwie i pół godziny. Jednak dla twórców „Komedii teatralnej” (mam tu na myśli nie tylko reżysera, ale i całą obsadę aktorską oraz wszystkie osoby, które uczestniczyły w powstawaniu tegoż spektaklu), jak się okazało, nie było to nic nadzwyczajnego. Mimo nieco nudnawego początku, w którym to jedna z bohaterek – Matilda (Jolanta Rychłowska) prowadzi coś w stylu monologu na temat negatywnej recenzji wystawionej sztuki, którą reżyserowała, monologu w prawdzie przerywanego przez inspicjenta (Ryszard Rogalski), ale tak długiego, że podczas jego słuchania trudno jest nie zatracić głównej idei jej słów, wdrążenie się w spektakl oraz poprawienie sobie nastroju nie było rzeczą trudną.

wtorek, 2 kwietnia 2013

W podróży do lepszego świata

Pakujemy manatki, Teatr im. J. Osterwy, Lublin

/zjava/



Zdezelowane autobusy, prowizoryczne sprzęty, biedne wyposażenie otoczenia postaci występujących w sztuce „Pakujemy manatki” Hanocha Levina są doskonałym tłem dla dramatów ludzkich, rozgrywających się na scenie w tym spektaklu. Określiłabym funkcjonowanie bohaterów jako ciągłe życie na walizkach – jest to rekwizyt często pojawiający się w tej sztuce. Nic tu nie jest stałe, wszystko tylko na chwilę, jakby życie nie było tu i teraz, naprawdę, ale było jedynie namiastką, przedsmakiem tego, co dopiero nastąpi. Bohaterowie mieszkają nawet w autobusach, jakby ciągle byli w podróży, w oczekiwaniu na coś lepszego.